piątek, 29 sierpnia 2014

Chapter 4 + WAŻNA WIADOMOŚĆ!

Na początek ważna informacja: pisanie tego bloga sprawia mi przyjemność, ale nie mam żadnej motywacji do wstawiania kolejnych rozdziałów, bo i tak nikt nie ma zamiaru tego komentować. I skoro tak ma to wyglądać, kończę pisanie tego opowiadania. I tak nikt nawet nie chce utrudniać sobie życia czytając to *****. Więc dodaję rozdział 4, ale do momentu skomentowania tego przez chociaż jedną osobę nic więcej nie dodam. Mam napisane kilka rozdziałów do przodu i dla mnie dodanie ich to 2-3 minuty. Teraz kolej na Was.
Tracąca nadzieję - Alex :*
------------------------
*perspektywa Harry'ego*
Zszokowały mnie jej słowa. Przez kilka sekund nie wiedziałem, co mam zrobić, jednak po paru sekundach podjąłem decyzję.
- Masz tu leżeć i się nie ruszać. Jeden ruch i tak cię zgwałcę, że stracisz płodność - wysyczałem do jej ucha. Lekko drgnęła, ale zastosowała się do mojego polecenia. Lubię patrzeć, jak mam władzę nad ludźmi. Tylko Tomlinson jest ode mnie 'ważniejszy', ale już nie długo... zabiorę mu córkę, ustawię członków gangu przeciwko niemu i wsadzę kulkę w łeb... Harry Styles, Władca Wszystkiego. Cudownie to brzmi...

*perspektywa Maddie*
Leżę na łóżku w moim pokoju. Nie wiem, co mam zrobić. Jak powiedzieć rodzicom o dziecku, w jaki sposób sobie poradzić w życiu... nienawidzę Stylesa. Za wszystko. Wlazł w moje życie, żeby je rozpieprzyć. A najgorsze jest to, że moja mama go uważa za bóstwo i najlepsze, co mogło mnie spotkać. Oczywiście, jest czarujący. Zakochałam się w jego opiekuńczości, romantyczności i zazdrości o innych. Myślałam, że mnie kocha. Że jest inny. 
Poczułam ból w dole brzucha. Przyłożyłam tam zimną dłoń, aby lekko złagodzić nieprzyjemne uczucie, które z każdą sekundą wzrastało. Poczułam, jak mój obiad ma zamiar wyjść drogą, którą wszedł. Ogólnie: chce mi się rzygać. Wstałam z łóżka i weszłam do łazienki. Zdążyłam pochylić się nad kiblem, zanim pobrudziłam dywanik łazienkowy. Usłyszałam dzwonek do drzwi, ale mało mnie to obchodziło. Ból brzucha był nie do zniesienia. Wzięłam pierwszy lepszy ręcznik i oblałam go zimną wodą. Przyłożyłam do brzucha. Ból trochę ustąpił. Usłyszałam głos, który sprawił, że moje ciało zadrżało, a wspomnienia wróciły.
- Boli? - wyjątkowo troskliwie... ale drugi raz się na to nie nabiorę. 
Kiwnęłam głową. Podszedł do mnie i lekko mnie przytulił. Nadal ma ten sam zapach... delikatnie dotknął mojego policzka swoją miękką dłonią i delikatnie mnie pocałował. Jest taki czuły... jak mój Harry. Przytuliłam go, a wtedy on podniósł mnie z ziemi. Wyszeptał mi tylko, że jedziemy do niego i wytarł mi twarz z potu dziwnie pachnącą chustką. Strasznie zachciało mi się spać. Zasnęłam wtulona w jego szyję...

*perspektywa Harry'ego*
Podsunąłem jej chustkę z substancją usypiającą. Teraz zabieram ją do mnie. Pozbędę się dziecka i ona z Alex zostaną dziwkami... cudownie. Ją może ktoś kupi, ale młoda Tomlinson nie jest nic warta. Trzymam ją, żeby się pozbyć tatulka. Lou kiedyś był moim przyjacielem, ale mocno zawinił. Myśli, że nie pamiętam... jest w błędzie, który będzie go kosztował życie...

*perspektywa Alex*
Boję się, że on coś zrobi Maddie. Nie mogę się ruszyć... nic mnie nie powstrzymuje fizycznie, ale odczuwam strach przed Harrym... mimo to podoba mi się. Imponuje mi każde jego zachowanie. Nawet uważam, że to słodkie... on mi powiedział, że jestem ładna i że mam zgrabne ciało... może nie jest ze mną źle?

---

Chapter krótki i niezrozumiały, bo dodałam tylko pół w ramach motywacji. 

poniedziałek, 14 lipca 2014

Chapter 3

Hi. Na początek taka informacja: zapomniałam hasła do bloggera + byłam na kolonii i nie miałam czasu wstawić kolejnego rozdziału. Teraz też będę raczej poza domem, ale z dostępem do WiFi, więc chapter 4 za niecały tydzień. :)
-----------------------

Zaczął ruszać szybko swoim długim, okropnym paluchem. Bolało. Krzyknęłam, aby przestał, ale on tylko uderzył mnie drugą ręką w twarz, śmiejąc się i nie przestając. Znów wrzasnęłam, co spowodowało czyjeś kroki na korytarzu. Harry wysyczał:
- Jak mu powiesz, jesteś martwa.
Potem zniknął za drzwiami toalety. Zobaczyłam sylwetkę Zayna, na którego padały światła nowoczesnych lamp wiszących pod sufitem.
- Alex? Ty tak krzyczałaś?
- Nie. Jedna z dziwek taty.
- Aha. Gdzie jest Harry?
- W toalecie.
- To dobrze. Czekamy na niego i wam opiszę wasze zadania.
Usłyszeliśmy dźwięk wody spuszczanej w toalecie i po chwili Loczek wyszedł z łazienki, w dobrym humorze. Zachowywał się, jakby nic między nami nie zaszło. Więcej, ignorował mnie. Nawet dobrze...
Poszliśmy do pustego pomieszczenia.  Tam Zayn nam wszystko wyjaśnił. Potem wróciliśmy do reszty. Usiadłam na sofie. Harry zajął miejsce obok mnie, ale ja wtedy się odsunęłam i wtuliłam w Zayna. Wydawał się zaskoczony tym gestem, ale objął mnie swoim umięśnionym i pokrytym tatuażami ramieniem. Harry miał trochę zdziwioną minę. Posiedziałam z nimi jeszcze chwilę, po czym poszłam spać. Jutro jest szkoła, a ja nie mam zwyczaju wyglądać na lekcjach jak wampir po całonocnym szukaniu ofiar. Szybko zasnęłam, zmęczona wydarzeniami z całego dnia. Śnił mi się On...

*następnego dnia*
Wstałam o szóstej, ubrałam się, umyłam i zdążyłam jeszcze nauczyć się scenariusza. Jadłam śniadanie, kiedy do kuchni wszedł mój tata. Wyjął z lodówki zimne mleko. No tak, po wczorajszym wieczorze ma kaca. Wtedy z salonu wyszedł Harry. Zdziwiło mnie to, ale całe moje życie jest dziwne. Przywykłam. Nie był pijany.
- Cześć - powiedziałam raczej z powodu dobrego wychowania niż z uprzejmości wobec chłopaka.
- Witaj. Jak minęła noc?
- A jak miała minąć?
- Różne rzeczy się robi... paluszki, faceci...
Przestał, kiedy napotkał moje spojrzenie. Zajął się jedzeniem. Przynajmniej na chwilę.
- Podwieźć cię do szkoły?
- Dzięki, przejdę się sama. Jest taka ładna pogoda... - spojrzałam w okno. Deszcz zamazywał widoczność, a co jakiś czas pioruny uderzały w ziemię. Ale trudno, tata ma kaca, więc do auta nie wsiądzie, a z Harrym nie spędzę ani sekundy w zamkniętym samochodzie...
- Udam, że tego nie słyszałem - powiedział i wziął mnie z całej siły za ramię. Zdążyłam tylko wziąć niedojedzoną kanapkę i plecak szkolny. Zaniósł mnie do auta i siłą posadził na siedzeniu pasażera. Droga minęła w ciszy. Harry co chwilę kładł dłoń na moim udzie, na co spychałam jego rękę. Widać, że go to bawiło. Kiedy tylko zaparkował pod szkołą, chciał mi dać buziaka, ale go odepchnęłam. Wyszłam z samochodu i wpadłam w ramiona zapłakanej Maddie.
- Co się dzieje? Madd!
- Alex... ja... nie... to...
Mocniej ją przytuliłam.
- Ja... on...
- Co?
- Jestem w ciąży... z nim! - dalej już nic nie powiedziała. Nie była w stanie wydusić nawet słowa, bo dławiła się słonymi łzami, które wypływały potokami z jej oczu. Wzięłam ją do szkolnej pielęgniarki. Dostała jakieś leki i spokojnie zasnęła. Tak mi jej szkoda...
Poszłam na lekcje. Cały dzień unikałam Harry'ego. Nie było to łatwe, bo wszędzie za mną łaził. Dopiero po lekcjach mnie zatrzymał.
- Alex... tak cię pragnę... - pocałował mnie w usta. Początkowo nie byłam chętna, ale smak jego malinowych warg mnie całkowicie pochłonął. Całował niesamowicie. Poszłam za nim do jego samochodu, a potem wylądowaliśmy w jego sypialni. Nagle zrozumiałam, że popełniłam ogromny błąd, pozwalając mu na to. Zdejmował moje spodnie, gdy mu powiedziałam:
- Mi też zrobisz dziecko, pobijesz i zostawisz?
- Kochanie... nikomu nie zrobiłem dziecka. To będzie mój pierwszy raz. Nigdy nikogo nie pieprzyłem.
- A Maddie?
Spojrzał na mnie zielonymi oczami, w których malował się... strach.
- Jest z tobą w ciąży i do teraz ma ślady po pobiciu i seksie z tobą

środa, 25 czerwca 2014

Chapter 2


Weszłam do mojego pokoju i podeszłam pod drzwi szafy. Wyjęłam z jej dna czarny materiał 'sukienki' i koronkową bieliznę w tym samym kolorze. Poszłam do łazienki, ubrać ten zestaw w stylu Stephanie, divy z mojej szkoły. Nie ma jakiegoś idealnego ciała, ale ojciec - amatorski gangster - zawsze musi mieć najlepszą córkę. Gdyby ona wiedziała, kto jest MOIM ojcem, nie chwaliłaby się niewielkimi sumami kradzionymi przez jej ojca, ale dałam sobie już spokój. Niech myśli, co chce. Według niej jestem córką idealnego profesorka z okularami i teczką... no cóż, mój ojciec ma okulary przeciwsłoneczne, a nazwiska ofiar trzyma w teczkach, ale to raczej nie to samo. Ubrałam się, uczesałam i zrobiłam delikatny makijaż. Założyłam również czarne, wysokie szpilki. Nie miałam, co robić, więc wyjęłam ze szkolnej torby scenariusz. Gdy tylko spojrzałam na niego, moimi myślami znów zawładnął On. Harry. Odłożyłam scenariusz na szafkę i spojrzałam w sufit, myśląc o Nim. Jego cudowny głos, śliczne loki, wspaniałe usta i idealne ciało... wszystko to sprawiało, że jednocześnie mi się podobał i mnie przerażał. Fascynowało mnie to. Nie miałam za wiele czasu na rozmyślanie, bo ktoś zadzwonił do drzwi. Chyba ten nowy, bo cały - oprócz niego - gang był już w salonie. Zeszłam na dół w momencie, gdy mój ojciec otwierał drzwi. Spojrzałam w ich kierunku, nie dowierzając własnym oczom. Stał tam on... Harry.
- Dzień dobry, panie Tomlinson - o, jak oficjalnie.
- Witaj Harry - a tatulek jak nauczyciel do lizusa, który przyszedł do klubu kujonów. - To moja córka, Alex - wskazał ręką na mnie, a ja się zaczerwieniłam, co na szczęście nie było widoczne dzięki grubej warstwie makijażu pokrywającej moje policzki. Lekko się uśmiechnęłam i spojrzałam wprost w jego oczy. Były sliczne, zielone. Nie było w nich agresji, o której wspominała Maddie. Wyrażały raczej zdziwienie. Uśmiechał się cudownie. Miał białe, równe zęby i wspaniałe usta, od których nie mogłam oderwać wzroku. W jego policzkach były cudne dołeczki. Wyglądał jak mały chłopiec. W życiu bym nie uwierzyła w słowa przyjaciółki, gdybym nie znała mojego taty. Też sprawiał wrażenie delikatnego, spokojnego chłopca, a w rzeczywistości był potworem. Maszyną do zabijania. Liczyły się dla niego tylko pieniądze. Na pewno mnie kocha, zresztą z wzajemnością, ale boję się go. Przeraża mnie. Jednak jest moim ojcem. Gdyby go nie było, pewnie moje życie byłoby inne. Gorsze. Zayn zawołał nas do salonu, więc poszliśmy.
- Alex, to jest Harry. Ma siedemnaście lat, umie zabijać...
- I ładnie śpiewa - wtrąciłam. - Chodzi do mojej szkoły. Znam go z widzenia i z przedstawienia, w którym gramy.

- A, to dlatego byłem pewny, że cię gdzieś widziałem... do szkoły tak się nie ubierasz - powiedział Harry, mrugając do mnie okiem. - I naprawdę tego nie rozumiem. Masz idealne ciało!
Zawstydził mnie tymi słowami. Mruknęłam, że wcale nie, ale w środku skakałam z radości, że akurat on mi to powiedział.
- Ty masz lepsze - odpowiedziałam.
- Ja mam męskie, ty kobiece. Na tym polega różnica między nami, więc nie możemy się tak porównywać. Ale z całą pewnością jesteś ładniejsza, bardziej zadbana i ślicznie zarumieniona.
- Skończcie już ten flirt! - wrzasnął tata, wchodząc do salonu. - Mamy dużo rzeczy do omówienia. Alex, wyjątkowo nam pomożesz. Zayn wyjaśni wszystko tobie i Harry'emu. Ktoś ma jakieś pytania?
- Czy mogę skorzystać z toalety? - spytał Styles.
- Zaprowadzę cię - powiedziałam.
Poszliśmy długim korytarzem do łazienki. Jest ich wiele w willi mojego taty, ale specjalnie wzięłam go do tej najdalej od salonu. Chcę na niego popatrzeć.
- Teraz w lewo, ostatnie drzwi po prawej. Poradzisz sobie? - powiedziałam.
- Pogubię się. Mylę kierunki.
- A podobno to kobiety są tak nieogarnięte...
- Moim zdaniem kobiety są wspaniałe. Szczególnie takie, jak ty - powiedział podchodząc do mnie i lekko mnie przygnatając do przeciwległej ściany. Trzymał ręce po dwóch stronach mojej głowy, ale po sekundzie za pomocą lewej ręki podniósł mnie, trzymając dłońmi za oba pośladki. - Jesteś przepiękna. Seksowna. Idealna... - po każdym słowie zostawiał na moich ustach delikatny pocałunek. W końcu zachłannie wpił się w moje usta. Nie wiedziałam, co mam zrobić. Nigdy nie miałam chłopaka, a dodatkowo Harry zdziwił mnie tym gestem. Stałam więc, pozwalając mu robić, co chciał. Nagle podniósł moją 'sukienkę', mówiąc:
- Śliczne koronki, ale na pewno zakrywają coś jeszcze śliczniejszego.
Przeraziłam się tymi słowami. Zanim cokolwiek zrobiłam, długim palcem odsunął kawałek majtek i wsadził go we mnie. Pisnęłam cicho, jednak byłam bezradna.
-----------
Tym razem będę czekać na komentarz. Bardzo mi zależy na Waszej opinii. Rozdziały są krótkie, ale po prostu nie umiem pisać dłuższych. Jeszcze raz proszę o szczere komentarze.
Alex xx

środa, 18 czerwca 2014

Chapter 1 - Impossible dreams

Siedzę na nudnej próbie do szkolnego musicalu. Mam zagrać jakąś drobną rolę. Wokół mnie jest pełno ślicznych aktoreczek. Zazdroszczę im urody. Jest też on. W rogu sali teatralnej siedzi seksowny chłopak. Szkolny badboy. Boję się go, ale bardzo mi się podoba. Spuścił głowę, zapatrzony w ekran swojego iPhone'a. Pewnie wysyła jakiegoś SMSa. Wokół jego głowy było mnóstwo kasztanowobrązowych loków. Jestem nowa w tej szkole. Znam tu tylko Maddie, dziewczynę z mojej klasy. Radziła mi trzymać się od niego z dala. Poszłam za jej radą. Kiedyś był jej chłopakiem. Nie dziwię się, jest taka ładna... ale on ją zgwałcił i pobił, bo mu odmówiła seksu. Jest potworem. Wszystkie dziewczyny się w nim kochają, a on je wykorzystuje i zostawia. Maddie do teraz ma ślady po pobiciu, choć miesiąc temu skończył się nad nią znęcać.
- Harry - powiedziała pani od muzyki - teraz Ty.
Z westchnieniem wsadził telefon do kieszeni i poszedł na scenę. Wziął mikrofon i zaczął śpiewać. Ma cudowny głos z lekką chrypką. Z niedowierzaniem patrzę na jego usta, co chwilę otwierające się i zamykające. Ciekawe, jak smakują... nie powinnam o tym myśleć, ale nie umiem się powstrzymać. Lekko przygryzłam dolną wargę, dokładnie oglądając każdy milimetr ciała cudownego chłopaka o cudownym imieniu. Harry... kiedyś tak nazwę moje dziecko. No chyba, że to on będzie jego ojcem... Boże! O czym ja myślę?! To chore! On na pewno ma jakąś sexy laskę. Taką z idealnymi nogami, płaskim brzuchem i ogromnymi workami silikonu zamiast cycków. Ja jestem tu traktowana jakbym była gorsza od innych. Może dlatego, że w tej szkole panuje moda na narkotyki, tytoń, alkohol, tatuaże i operacje plastyczne wszelkiego rodzaju oraz - oczywiście - wyzywające stroje i mocny makijaż. W moim stylu były raczej workowate bluzy, dżinsy i ewentualnie trochę korektora i mascary. Nie chcę się przebierać w Bóg wie jaką gwiazdę. Maddie ma podobny styl. Ubiera t-shirty i shorty. W sumie jej się nie dziwię. Gdybym ja miała takie ciało... marzenie, które się nie spełni. Zadzwonił dzwonek. Szybko wybiegłam ze szkoły i poszłam na parking. Zobaczyłam tam czarnego Range Rovera Zayna i wsiadłam do niego.
- Hej wujku! - powiedziałam do mulata.
- Dawno się nie widzieliśmy, Alex.
- Troszeczkę. Gdzie tata?
- Louis musiał załatwić coś związanego z gangiem. Chcą jakiegoś nowego.
- Aha.
- Zawieść cię do domu, czy najpierw na obiad.
- Obiad! Umieram z głodu! Najlepiej Nandos!!!
- Przystopuj, drugi Niall.
Zaśmiałam się w odpowiedzi na porównanie mnie do jednego z członków gangu mojego ojca. Irlandczyk zdecydowanie je wyjątkowo dużo i bez dwóch zdań najchętniej spożywa w Nandos, ale bez przesady.
- A potem zawiozę cię do Liama. Ja i twój tata mamy wyścigi.
Natychmiast zatkał ręką usta. Miał szczęście, że nie usłyszałam, zapatrzona w sylwetkę Harry'ego wychodzącego ze szkoły. Nie lubię tych wszystkich wyścigów mojego taty. Jest ode mnie starszy o 14 lat, ale muszę go wychowywać. Niestety, nikt mi nie pomaga. Mama zmarła przy porodzie. Zjedliśmy obiad, a potem pojechaliśmy do willi Liama - lewej ręki taty. Chwilę pogadałam z jego dziewczyną, Danielle i pobawiłam się z jego dwuletnim synem, Joshem. Około dwudziestej przyjechał mój tata z Zaynem i Niallem.
- Liam, za godzinę u mnie. Ważne spotkanie. Mamy nowego.
Wujek zasalutował ojcu i mi pomachał. Poszłam za Malikiem.
- Alexandre Tomlinson! Do mnie! - wrzasnął mój ojciec. Aż podskoczyłam. Zayn rzucił mi spojrzenie pełne współczucia i bezradności. Trudno. Przywykłam już do bólu. Dostanie mi się, bo nie posłuchałam ojca. Kazał mi trzymać się blisko siebie. Weszłam do czarnego audi mojego taty.
- Czemu nie stosowałaś się do jednej, pojebanej zasady?! Kazałem ci iść za mną! Ja rozumiem, że Zayn ma seksowny tyłek i zgrabne nogi. Jak chcesz, żeby cię pieprzył, po prostu mu powiedz!
- Wkurwiasz się o pierdoły.
- Wuluzuj, bo ci tampon przemoknie.
- Zamknij się!
- Masz szlaban, młoda damo. Dwa tygodnie w jednej z cel dobrze ci zrobią.
Dalsza droga do domu przeminęła w ciszy. Tata często tak mnie traktuje. Jest dyrektorem burdelu, szefem najgroźniejszego gangu w Anglii i najczęstszym zwycięzcą nielegalnych wyścigów samochodowych. Tylko dlatego traktuje własną córkę jak śmiecia. To boli. W końcu on jest moim ojcem. Koleżanki o niczym nie wiedzą. Jedynie Maddie zna prawdę. Boi się mojego taty. Ja przestałam już odczuwać lęk. Życie mnie wiele nauczyło. Ale tata nigdy nie zrobiłby mi tego, co Harry zrobił Maddie. Zaczęłam się zastanawiać nad mamą. Jaka była? Jak wyglądała? Czy jej na mnie zależało? I przede wszystkim, jak umarła?
- Tato? - zapytałam nieśmiało. - Tak kochanie? - zły humor już mu przeszedł. To dobrze.
- Kochałeś ją?
- Kogo?
- Mamę.
- Tak, słońce. Była dla mnie wszystkim. Przepraszam za tamto...
- Wszystko dobrze. Tatusiu?
- Słucham.
- Zayn mówił, że jest w gangu jakiś nowy.
- Jest.
- Kto to?
- Będzie dzisiaj na kolacji.
- Aha.
- Córciu, ubierz się w tą sukienkę od Nialla.
- Dobrze - powiedziałam niechętnie. Ta 'sukienka' więcej odsłania niż zakrywa. Ale nie chcę wkurzać ojca...

------------
Krótkie i nudne, ale w następnych dużo się będzie działo... akcja będzie nawet zbyt szybka. Czekam na choć jeden komentarz. Pisanie sprawia mi przyjemność, ale nie lubię pracować na darmo. Jeśli nie ma czytelników, taki blog nie ma sensu.

Przywitanie

Hi, mam coś nowego... wymyśliłam to fanfiction w dość nietypowych warunkach - na próbie do przedstawienia szkolnego. Nudziło mi się, myślałam o Harrym i jakoś tak... postanowiłam coś napisać. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Moja BFF skomentowała to pozytywnie. Teraz czekam na opinie od  Was :)