Chapter 1 - Impossible dreams
Siedzę na nudnej próbie do szkolnego musicalu. Mam zagrać jakąś drobną rolę. Wokół mnie jest pełno ślicznych aktoreczek. Zazdroszczę im urody. Jest też on. W rogu sali teatralnej siedzi seksowny chłopak. Szkolny badboy. Boję się go, ale bardzo mi się podoba. Spuścił głowę, zapatrzony w ekran swojego iPhone'a. Pewnie wysyła jakiegoś SMSa. Wokół jego głowy było mnóstwo kasztanowobrązowych loków. Jestem nowa w tej szkole. Znam tu tylko Maddie, dziewczynę z mojej klasy. Radziła mi trzymać się od niego z dala. Poszłam za jej radą. Kiedyś był jej chłopakiem. Nie dziwię się, jest taka ładna... ale on ją zgwałcił i pobił, bo mu odmówiła seksu. Jest potworem. Wszystkie dziewczyny się w nim kochają, a on je wykorzystuje i zostawia. Maddie do teraz ma ślady po pobiciu, choć miesiąc temu skończył się nad nią znęcać.
- Harry - powiedziała pani od muzyki - teraz Ty.
Z westchnieniem wsadził telefon do kieszeni i poszedł na scenę. Wziął mikrofon i zaczął śpiewać. Ma cudowny głos z lekką chrypką. Z niedowierzaniem patrzę na jego usta, co chwilę otwierające się i zamykające. Ciekawe, jak smakują... nie powinnam o tym myśleć, ale nie umiem się powstrzymać. Lekko przygryzłam dolną wargę, dokładnie oglądając każdy milimetr ciała cudownego chłopaka o cudownym imieniu. Harry... kiedyś tak nazwę moje dziecko. No chyba, że to on będzie jego ojcem... Boże! O czym ja myślę?! To chore! On na pewno ma jakąś sexy laskę. Taką z idealnymi nogami, płaskim brzuchem i ogromnymi workami silikonu zamiast cycków. Ja jestem tu traktowana jakbym była gorsza od innych. Może dlatego, że w tej szkole panuje moda na narkotyki, tytoń, alkohol, tatuaże i operacje plastyczne wszelkiego rodzaju oraz - oczywiście - wyzywające stroje i mocny makijaż. W moim stylu były raczej workowate bluzy, dżinsy i ewentualnie trochę korektora i mascary. Nie chcę się przebierać w Bóg wie jaką gwiazdę. Maddie ma podobny styl. Ubiera t-shirty i shorty. W sumie jej się nie dziwię. Gdybym ja miała takie ciało... marzenie, które się nie spełni. Zadzwonił dzwonek. Szybko wybiegłam ze szkoły i poszłam na parking. Zobaczyłam tam czarnego Range Rovera Zayna i wsiadłam do niego.
- Hej wujku! - powiedziałam do mulata.
- Dawno się nie widzieliśmy, Alex.
- Troszeczkę. Gdzie tata?
- Louis musiał załatwić coś związanego z gangiem. Chcą jakiegoś nowego.
- Aha.
- Zawieść cię do domu, czy najpierw na obiad.
- Obiad! Umieram z głodu! Najlepiej Nandos!!!
- Przystopuj, drugi Niall.
Zaśmiałam się w odpowiedzi na porównanie mnie do jednego z członków gangu mojego ojca. Irlandczyk zdecydowanie je wyjątkowo dużo i bez dwóch zdań najchętniej spożywa w Nandos, ale bez przesady.
- A potem zawiozę cię do Liama. Ja i twój tata mamy wyścigi.
Natychmiast zatkał ręką usta. Miał szczęście, że nie usłyszałam, zapatrzona w sylwetkę Harry'ego wychodzącego ze szkoły. Nie lubię tych wszystkich wyścigów mojego taty. Jest ode mnie starszy o 14 lat, ale muszę go wychowywać. Niestety, nikt mi nie pomaga. Mama zmarła przy porodzie. Zjedliśmy obiad, a potem pojechaliśmy do willi Liama - lewej ręki taty. Chwilę pogadałam z jego dziewczyną, Danielle i pobawiłam się z jego dwuletnim synem, Joshem. Około dwudziestej przyjechał mój tata z Zaynem i Niallem.
- Liam, za godzinę u mnie. Ważne spotkanie. Mamy nowego.
Wujek zasalutował ojcu i mi pomachał. Poszłam za Malikiem.
- Alexandre Tomlinson! Do mnie! - wrzasnął mój ojciec. Aż podskoczyłam. Zayn rzucił mi spojrzenie pełne współczucia i bezradności. Trudno. Przywykłam już do bólu. Dostanie mi się, bo nie posłuchałam ojca. Kazał mi trzymać się blisko siebie. Weszłam do czarnego audi mojego taty.
- Czemu nie stosowałaś się do jednej, pojebanej zasady?! Kazałem ci iść za mną! Ja rozumiem, że Zayn ma seksowny tyłek i zgrabne nogi. Jak chcesz, żeby cię pieprzył, po prostu mu powiedz!
- Wkurwiasz się o pierdoły.
- Wuluzuj, bo ci tampon przemoknie.
- Zamknij się!
- Masz szlaban, młoda damo. Dwa tygodnie w jednej z cel dobrze ci zrobią.
Dalsza droga do domu przeminęła w ciszy. Tata często tak mnie traktuje. Jest dyrektorem burdelu, szefem najgroźniejszego gangu w Anglii i najczęstszym zwycięzcą nielegalnych wyścigów samochodowych. Tylko dlatego traktuje własną córkę jak śmiecia. To boli. W końcu on jest moim ojcem. Koleżanki o niczym nie wiedzą. Jedynie Maddie zna prawdę. Boi się mojego taty. Ja przestałam już odczuwać lęk. Życie mnie wiele nauczyło. Ale tata nigdy nie zrobiłby mi tego, co Harry zrobił Maddie. Zaczęłam się zastanawiać nad mamą. Jaka była? Jak wyglądała? Czy jej na mnie zależało? I przede wszystkim, jak umarła?
- Tato? - zapytałam nieśmiało. - Tak kochanie? - zły humor już mu przeszedł. To dobrze.
- Kochałeś ją?
- Kogo?
- Mamę.
- Tak, słońce. Była dla mnie wszystkim. Przepraszam za tamto...
- Wszystko dobrze. Tatusiu?
- Słucham.
- Zayn mówił, że jest w gangu jakiś nowy.
- Jest.
- Kto to?
- Będzie dzisiaj na kolacji.
- Aha.
- Córciu, ubierz się w tą sukienkę od Nialla.
- Dobrze - powiedziałam niechętnie. Ta 'sukienka' więcej odsłania niż zakrywa. Ale nie chcę wkurzać ojca...
------------
Krótkie i nudne, ale w następnych dużo się będzie działo... akcja będzie nawet zbyt szybka. Czekam na choć jeden komentarz. Pisanie sprawia mi przyjemność, ale nie lubię pracować na darmo. Jeśli nie ma czytelników, taki blog nie ma sensu.

Komentarze (0):
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna