Chapter 2
Weszłam do mojego pokoju i podeszłam pod drzwi szafy. Wyjęłam z jej dna czarny materiał 'sukienki' i koronkową bieliznę w tym samym kolorze. Poszłam do łazienki, ubrać ten zestaw w stylu Stephanie, divy z mojej szkoły. Nie ma jakiegoś idealnego ciała, ale ojciec - amatorski gangster - zawsze musi mieć najlepszą córkę. Gdyby ona wiedziała, kto jest MOIM ojcem, nie chwaliłaby się niewielkimi sumami kradzionymi przez jej ojca, ale dałam sobie już spokój. Niech myśli, co chce. Według niej jestem córką idealnego profesorka z okularami i teczką... no cóż, mój ojciec ma okulary przeciwsłoneczne, a nazwiska ofiar trzyma w teczkach, ale to raczej nie to samo. Ubrałam się, uczesałam i zrobiłam delikatny makijaż. Założyłam również czarne, wysokie szpilki. Nie miałam, co robić, więc wyjęłam ze szkolnej torby scenariusz. Gdy tylko spojrzałam na niego, moimi myślami znów zawładnął On. Harry. Odłożyłam scenariusz na szafkę i spojrzałam w sufit, myśląc o Nim. Jego cudowny głos, śliczne loki, wspaniałe usta i idealne ciało... wszystko to sprawiało, że jednocześnie mi się podobał i mnie przerażał. Fascynowało mnie to. Nie miałam za wiele czasu na rozmyślanie, bo ktoś zadzwonił do drzwi. Chyba ten nowy, bo cały - oprócz niego - gang był już w salonie. Zeszłam na dół w momencie, gdy mój ojciec otwierał drzwi. Spojrzałam w ich kierunku, nie dowierzając własnym oczom. Stał tam on... Harry.
- Dzień dobry, panie Tomlinson - o, jak oficjalnie.
- Witaj Harry - a tatulek jak nauczyciel do lizusa, który przyszedł do klubu kujonów. - To moja córka, Alex - wskazał ręką na mnie, a ja się zaczerwieniłam, co na szczęście nie było widoczne dzięki grubej warstwie makijażu pokrywającej moje policzki. Lekko się uśmiechnęłam i spojrzałam wprost w jego oczy. Były sliczne, zielone. Nie było w nich agresji, o której wspominała Maddie. Wyrażały raczej zdziwienie. Uśmiechał się cudownie. Miał białe, równe zęby i wspaniałe usta, od których nie mogłam oderwać wzroku. W jego policzkach były cudne dołeczki. Wyglądał jak mały chłopiec. W życiu bym nie uwierzyła w słowa przyjaciółki, gdybym nie znała mojego taty. Też sprawiał wrażenie delikatnego, spokojnego chłopca, a w rzeczywistości był potworem. Maszyną do zabijania. Liczyły się dla niego tylko pieniądze. Na pewno mnie kocha, zresztą z wzajemnością, ale boję się go. Przeraża mnie. Jednak jest moim ojcem. Gdyby go nie było, pewnie moje życie byłoby inne. Gorsze. Zayn zawołał nas do salonu, więc poszliśmy.
- Alex, to jest Harry. Ma siedemnaście lat, umie zabijać...
- I ładnie śpiewa - wtrąciłam. - Chodzi do mojej szkoły. Znam go z widzenia i z przedstawienia, w którym gramy.
- A, to dlatego byłem pewny, że cię gdzieś widziałem... do szkoły tak się nie ubierasz - powiedział Harry, mrugając do mnie okiem. - I naprawdę tego nie rozumiem. Masz idealne ciało!
Zawstydził mnie tymi słowami. Mruknęłam, że wcale nie, ale w środku skakałam z radości, że akurat on mi to powiedział.
- Ty masz lepsze - odpowiedziałam.
- Ja mam męskie, ty kobiece. Na tym polega różnica między nami, więc nie możemy się tak porównywać. Ale z całą pewnością jesteś ładniejsza, bardziej zadbana i ślicznie zarumieniona.
- Skończcie już ten flirt! - wrzasnął tata, wchodząc do salonu. - Mamy dużo rzeczy do omówienia. Alex, wyjątkowo nam pomożesz. Zayn wyjaśni wszystko tobie i Harry'emu. Ktoś ma jakieś pytania?
- Czy mogę skorzystać z toalety? - spytał Styles.
- Zaprowadzę cię - powiedziałam.
Poszliśmy długim korytarzem do łazienki. Jest ich wiele w willi mojego taty, ale specjalnie wzięłam go do tej najdalej od salonu. Chcę na niego popatrzeć.
- Teraz w lewo, ostatnie drzwi po prawej. Poradzisz sobie? - powiedziałam.
- Pogubię się. Mylę kierunki.
- A podobno to kobiety są tak nieogarnięte...
- Moim zdaniem kobiety są wspaniałe. Szczególnie takie, jak ty - powiedział podchodząc do mnie i lekko mnie przygnatając do przeciwległej ściany. Trzymał ręce po dwóch stronach mojej głowy, ale po sekundzie za pomocą lewej ręki podniósł mnie, trzymając dłońmi za oba pośladki. - Jesteś przepiękna. Seksowna. Idealna... - po każdym słowie zostawiał na moich ustach delikatny pocałunek. W końcu zachłannie wpił się w moje usta. Nie wiedziałam, co mam zrobić. Nigdy nie miałam chłopaka, a dodatkowo Harry zdziwił mnie tym gestem. Stałam więc, pozwalając mu robić, co chciał. Nagle podniósł moją 'sukienkę', mówiąc:
- Śliczne koronki, ale na pewno zakrywają coś jeszcze śliczniejszego.
Przeraziłam się tymi słowami. Zanim cokolwiek zrobiłam, długim palcem odsunął kawałek majtek i wsadził go we mnie. Pisnęłam cicho, jednak byłam bezradna.
-----------
Tym razem będę czekać na komentarz. Bardzo mi zależy na Waszej opinii. Rozdziały są krótkie, ale po prostu nie umiem pisać dłuższych. Jeszcze raz proszę o szczere komentarze.
Alex xx

Komentarze (0):
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna